Te urocze istotki mogą człowieka zawojować

Przed laty cioteczna siostra ofiarowała mi śliczną Yorke. Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia, bo jak tu nie kochać takiego przecudnego maleństwa. Z jej pierwszego miotu zostawiłam sobie jedną suczkę. Przy jej drugim porodzie wystąpiły jakieś powikłania i zmarła, ale szczenięta przyszły na świat zdrowe. Tym razem również zostawiłam przy sobie jedną z córek. One także wydawały na świat dzieci, a ja z każdego powicia zatrzymywałam jedną suczkę. Uzbierała się cała gromadka — Patrycja, Bijou, Geny, Suzi, Loulou,, Olimpia, Aria. Patrycja to  matka rodu, prababcia, można by rzec nobliwa starsza pani. Ma jednak mało elegancką skłonność do  smakołyków na śmietniku, co czasem bywa opłakane w skutkach. Bijou jest okropnym łakomczuchem. Wygląda jak kudłaty antałek, lecz niema żadnych kompleksów na tym tle. Natomiast Geny to prawdziwy pies obronny. Którejś nocy zaczęła straszliwie ujadać, a głos ma ostry i piskliwy. Okazało się później, że udaremniła próbę włamania. Suzi urodziła się z wadą uzębienia, przez co nie może występować na wystawach psów. Chwilami mam wrażenie, że jest jej z tego powodu trochę przykro. Mała Loulou to straszna awanturnica. Rzuca się z hałasem na duże psy, szczypiąc je po nogach. Większość z „ofiar” cierpliwie i z pobłażaniem znosi jej ataki, ale kiedyś znalazł się jeden, który udzielił jej ostrej reprymendy. Wyprowadzony z równowagi zaczepkami chwycił ją za głowę i lekko uszkodził nosek. Nauka niestety poszła w las. Zastanawiam się, jak tyle złości i tendencji do pieniactwa może się zmieścić w takim małym ciałku… Moja mała sforka jest bardzo uczuciowa. Wszystkie śpią ze mną w łóżku. Choć chciałabym, to nie mogę mieć już więcej tych uroczych istotek, bo jak mówi Szymborska „Umrzeć? Tego się nie robi kotu…”.

Krystyna Ciechomska Wolamin

Przed laty cioteczna siostra ofiarowała mi śliczną yorkę.gif